

ZbrodniaOd rana po cichy zmierzch Bo w nocy zło samo czai się Grasują wilki wzdłuż i wszeż W gęstym powietrzu nie czuć już nic Tloczą się żywe trupy wciąż Na wschodnim peronie przecież wieje wiatr Chyba już nie ma na nic tu szans We łzach z radością objawion mój czas Mój czas, na czas. Więc z uśmiechem na twarzy popełnię tę zbronię. Zawisnę na krzyżu, zastrzelę się w głowę. Niech wytkną palcami i szydzą do granic.Zbrodnia


WyboryPusta gałązka w ciemną noc Na dnie studni zbity pies Płączący chłopiec, wokół ludzi tłum Mordercy zawsze celny strzał Tonąc w sukcesie, wodzie, czy morzu słów Obojętne życiu jest I tak będzie co ma być Śmierć to śmierć a zło to złoWybory
Wcale nie trzeba innych miejsc Nieważna gwiazda, bukiet róż Cicha piosenka, czułość dłoni tej - pij, bo herbata stygnie znów -
Wystarczy to, by razem schodzić w dół


Moje piekloZa dnia każdy pusty kąt, nocą wszystkie puste sny i te przedziwne głosy, przecinają me powietrze nie należą do nikogo stąd.Moje pieklo
Morduje mnie kolejny raz, co w mnie schronienie ma. Przebity tysiącem słów, chcę zasadzic tu słonecznik używając mych splamionych rąk.
Natarczywie dusza drży, bezlitośnie skóra łka. Gwiazdy mnie mijają wciąż, coś pozwala im nie widziec, czego pragnie pusty żebrak ten.
Oto moje piekło


Dez-orientacjaDez-orientacjaDez-orientacja
Do drogi, co błąka się bez celu, dobiega tajemny cichy szept. Minionej czuc oddech zimnej śmierci, a może przede mną jeszcze jest?
Są gwiazdy na horyzoncie wzroku, i mówią, że wcale jest się kimś. Lecz wzrok, jako, że jest jednym z pięciu, nie może zupełnie wiedziec nic.
Podobno gdzieś tędy też przechodził, Lew który, ukochał sobie świat. Patrząc w lutro, trudno w to uwierzyc, choc serce próbuje przegnac je.
--
★Gallery★
Previous PageNext Page